Przed przekroczeniem progu, z butów „wyciągam” wszystkich bez wyjątku. Odzież wierzchnia zawisa na wieszakach. Ręce są dezynfekowane. Teraz można usiąść w salonie i cieszyć się towarzystwem kociej młodzieży i dorosłych kotów. Poddać się ich urokowi i wypatrzyć tego wyczekanego, jedynego, wcześniej wybranego - zarezerwowanego zdalnie.
Odbiór zarezerwowanego kotka, to przeważnie jedyny raz, kiedy można nas odwiedzić. Staramy się nie robić odstępstw od tej reguły.
Czemu?
- Mamo wpadnę na chwilę.
-Super, wpadaj.
Jak dziecko zapowiedziało, tak zrobiło. Nauczone, wyskoczyło z butów przed progiem. Ręce umyło. Kręcimy się po domu, rozmawiamy. Jak to w biegu. Szybka kawa i wymiana informacji.
Koty zadowolone, że ktoś wpadł z wizytą, kręcą się po salonie prężąc grzbiety i ocierając o spodnie, żeby zwrócić na siebie uwagę. A nóż uda się dostać porcję pieszczot.
-Mamo, on ma kleszcza!
-Kto? Kot? No co ty? Skąd?!
Rzeczywiście. Na grzbiecie jednego z kotów, po jasnym futrze paraduje kleszcz. Szybka akcja i po kleszczu. Tylko skąd na trzecim piętrze kleszcz? Owszem, lato. Balkon otwarty. Raczej niemożliwe. Żadne inne zwierzęta niż nasze Ragdolle tam się nie przechadzają.
Sprawa wyjaśnia się po chwili.
- Zanim przyjechałem, byłem w parku z psem na spacerze. Musiałem przynieść na spodniach.
Na tym prostym przykładzie można uświadomić sobie, że do mieszkania przynieść można wszystko. To był tylko kleszcz, a gama patogenów jest szeroka (bakterie, wirusy, pasożyty, grzyby). Proszę się więc nie dziwić ostrożności.
Leczenie stada jest kosztowne, ale to pół biedy, bo starsze koty wszczepione i z odpornością nabytą radzą sobie z różnymi patogenami zwykle dosyć dobrze.
Gorzej, jeżeli nieświadomie przyniesie się patogen, który jest wysoce agresywny dla kociąt z niewykształconą jeszcze odpornością immunologiczną. Wtedy zostaje się zwykle bez szans
