Maluchy naszej (IC) Astrid rosną. Skończyły siódmy tydzień. Z przyjemnością patrzę, jak samodzielnie pałaszują podane w miseczkach przysmaki. Ja przymierzam się do zdjęć. Czekam na bezchmurny dzień i odrobinę słońca. Tatą piątki kociąt jest (GIC) XIAOLONG (tł. Mały Smok), który przyjechał do nas z Chin. Z dużym zainteresowaniem obserwujemy rozwój tych maluchów. Oboje rodzice utytułowani. Bardzo podobający się sędziom na wystawach. Astrid to bicolor MHW (kot z największą akceptowalną ilością bieli). XIAOLONG to niebieski mitted. Możliwe dzieci z takiego skojarzenia to: bicolor MHW, THRUE, HIGH MITTED i MITTED. Do tego sealowa ASTRID niesie rozjaśnienie do niebieskiego i pręgi. To pierwsze skojarzenie tej pary. Niełatwe, bo procent kociąt z określoną ilością bieli jest loterią. Za mało, za dużo, nie tu gdzie być powinna… Do tego, przy rozjaśnieniu długo czasu na pokazanie się w szczegółach potrzebuje kolor. No cóż? Rozterki hodowcy.
Uroda Ragdolla rzecz ważna. Standard rasy ma być tym, co zmusza hodowcę do dyscypliny. Będąc na etapie doskonalenia rasy zwracać trzeba uwagę na detale. Patrząc przez pryzmat szesnastu hodowlanych lat i etapów gonitwy to za futrem, to za ciemnym okiem, pogłębionym profilem, czy gabarytem, sprowadzając „moje” Ragdolle z różnych stron świata, doszłam do punktu, w którym łączenie wybranych kotów w pary przynosi spodziewany efekt. Rodowody naszych kociąt są wynikiem pracy wielu hodowli na całym świecie. Sięgają protoplastki Josephine.
Uroda to jedno. Zdrowie to drugie. Trzecim punktem tej ważnej wyliczanki jest temperament linii i charakterystyczne dla rasy wiotczenie mięśni, kiedy bierze się kocię na ręce. Zawsze podkreślam, że relacja z naszymi kotami oparta jest na zaufaniu, a zaufanie zbudowane jest na poczuciu bezpieczeństwa. Zaufanie kotki w stosunku do człowieka, przy którym powije kocięta i nie tylko pozwoli, ale wręcz będzie oczekiwać uczestnictwa i pomocy w trakcie porodu i odchowania kocich dzieci, to początek budowania relacji z kolejnym pokoleniem Ragdolli. W uciekającym szybko czasie (w przeciągu pół roku) kocięta są przygotowywane do wejścia w interakcję z nowym opiekunem. Opiekun powinien być tego świadom, bo chcąc zbudować relację z nowym domownikiem czeka go kontynuacja tej pracy. W innym wypadku, kiedy kocię postawi pierwsze kroki na nowym terenie i zostanie pozostawione samo sobie, będzie tylko kotem. W dodatku smutnym, bo samotnym. Ragdolle doskonale się socjalizują. Oczekują relacji. Dla tego właśnie zawsze uczulamy, prosząc o kontynuację naszej pracy, o czujność i dyskretną uwagę charakterystyczną dla „kociej mamy” lub „kociego taty”, czułość wyrażaną słowem, dotykiem, braniem na ręce. O wyrozumiałość. Umiejętność zrozumienia kociej mowy wyrażanej gestem puchatego ciałka, artykułowanego całą gamą dźwięków. Czeka was niezwykła przygoda, kiedy otworzycie się na kocią wrażliwość. Proszę mi wierzyć.
Na zdjęciu SEVI /RAG a 03 21/ niebieski, pręgowany bicolor. Jeden z piątki kociąt, mogących wyruszyć do swoich nowych domów na początku lutego. W nadchodzących dniach będę wstawiać informacje o poszczególnych maluchach w zakładce kocięta.
