Nie trzeba dużej wyobraźni, żeby zrozumieć się, co będzie czuł kot (młodszy czy starszy) stając na „nieznanym lądzie” (czyt. w nowym domu). Najlepiej przygotowana przestrzeń, jak i najlepsze intencje, i empatia domowników nic tu nie pomogą. Dobrze mieć to na uwadze i uzbroić się w cierpliwość, i nie tracić głowy.
Ujmując krótko. W takiej sytuacji wszystkie informacje docierające do kociej głowy będą krzyczeć „ZGUBIŁEM SIĘ!!! Zapachy, dźwięki, obrazy – wszystko jest INNE! Co robić? Bo nie dość, że środowisko inne, to gdzie podziało się rodzeństwo? Gdzie jest mame???”
Rozpoczyna się proces poznawania otoczenia i dalej budowania relacji. Potrzebny jest czas na oswojenie nieznanego. Spokój i nie wpadanie w panikę nowego opiekuna są bardzo pomocne.
Dobrze jest na początku, aby wstępnie oswajana przestrzeń nie była duża. Za to wyposażona we wszystkie potrzebne akcesoria. Miski z wodą i jedzonkiem, toaleta (te trzy pozycje powinny być umiejscowione oddzielnie), drapak, legowisko. Ogarnianie strategicznych miejsc (jeżeli nie noszą innego zapachu) pozwoli szybciej zbudować poczucie pewności w nowym domu.
Eksperymentować z jedzeniem i żwirkiem NIE NALEŻY!!! Zachowanie ciągłości założeń żywieniowych wyniesionych z hodowli pozwala uniknąć przykrych niespodzianek (koci rozstrój żołądka, to niemały kłopot nie tylko dla kociaka). Chęć dogodzenia nowemu domownikowi najlepszą wg nas karmą, lub przekarmienie może spowodować, że zaraz na początku doprowadzimy do kłopotów. Jeżeli nie opanujemy tej kwestii, to „błędne koło” gwarantowane. A stabilny układ pokarmowy = odporność, bo nie tylko kocie zdrowie zaczyna się w jelitach.
Nie należy się niecierpliwić.
Nasze zachowanie nie powinno sugerować „polowania”, tzn. wszystkie szybkie i gwałtowne ruchy wykonane w kierunku kociastego zostaną tak właśnie przez niego odczytane. Koty bardzo dobrze interpretują mowę ciała.
Ważne jest nienachlane dostrzeganie „kociej” obecności. Takie oczywiste działania, jak np. pogłaskanie mimochodem, bo właśnie przechodzimy obok. Wszelkie nasze przemowy do malucha też podziałają uspokajająco i będą formą zachęty, i wsparcia w tym niełatwym dla niego czasie. W ten sposób kot przestaje czuć się przytłoczony nową sytuacją i skupioną na nim uwadze.
Dobrze jest kontynuować „rytuały” wypielęgnowane w dotychczasowym domu.
„Zejście” do poziomu podłogi, zabawa, branie na ręce i przytulanie. Pomału i cierpliwie. To wszystko przyniesie oczekiwany efekt. Dobrze jest dopytać hodowcę, jak najlepiej to robić? Czasem fakt, że kociak był noszony na lewym, a nie prawym przedramieniu wszystko uprości. To są wypracowane nawyki.
Kiedy nowy członek rodziny poczuje się pewniej i stanie się swobodniejszy, szybciej otworzy się na relację z opiekunem. ZAUFANIE jest tu kluczem.
Relacji nie zbudujemy w jeden dzień. To zadanie rozłożone w czasie.
I taka refleksja na koniec. Każdy kot przyniesiony do domu i zostawiony sam sobie zostanie tylko żyjącym samemu sobie kotem.
Każdy z naszych Ragów (od tych najmłodszych do najstarszych) ma indywidualną osobowość. Są bardzo towarzyskie. Chociaż bywają wyjątki.
Niektóre już po chwili będą z zaciekawieniem biegać i zwiedzać nowe kąty z postawionym na sztorc ogonkiem. Inne zaszyją się pod fotelem, czy łóżkiem i przez parę godzin nie dadzą się namówić na żadną „prowokację” ze strony zafrasowanej nowej „mame”. Stres spowoduje, że odmówią skorzystania z toalety, jedzenia i picia, o zabawie nie wspominając.
Na szczęście tzw. „kocia ciekawość”, która dla kota bywa „zgubna”. Wcześniej czy później weźmie górę. Zwykle już na trzeci dzień, nasz nowy członek rodziny będzie poruszał się po domu z większą swobodą. Zwykle po tygodniu, metraż zasiedlany dotąd przez dotychczasowych lokatorów ON weźmie we władanie.
Prosimy pamiętać, że w razie jakichkolwiek wątpliwości, szczególnie w pierwszych dniach pobytu naszego „kociego dziecka” w nowym domu, zawsze można się z nami skontaktować.
I na marginesie, choć może dziwnie to zabrzmi, ale jednak koniecznie trzeba to zaznaczyć.
ŻADNEGO KOTA NIE WOLNO: UDERZYĆ, POPCHNĄĆ, ODTRĄCIĆ, bo trudno odpracować wyrządzone szkody powstałe w ten sposób, w głowie ufającego nam zwierzęcia. Koty mają bardzo dobrą pamięć.
Ragdolla nie wolno UPUŚCIĆ! Zawsze należy starać się go odstawić. Ragdoll na rękach wiotczeje w zaufaniu. Może się zdarzyć, że upuszczony, nie zdąży spaść na przysłowiowe cztery łapy…
Na zdjęciu ITIS Rag-Bella*PL
