Koty to gniazdowniki. Zaraz po urodzeniu nie są więc zdolne do samodzielnego funkcjonowania. Bez troskliwej opieki mamy nie przeżyją. Okres tej intensywnej dbałości o kociątka ze strony kotki trwa ok. czterech do pięciu tygodni, aby następnie wejść w fazę odsadzania.
Kotka w chwili powicia natychmiast podejmuje czynności okołoporodowe. Kociątko jest dokładnie myte i suszone. Szorstki język kotki doskonale nadaje się do tych czynności: zbiera błonę, lub jej pozostałości, zasysa i wylizuje resztki wód płodowych z pyszczka i futerka, przez co szybko staje się ono suche i nie oddaje temperatury, masuje brzuszek i odbyt, pobudzając i stymulując przewód pokarmowy i wydalniczy, prowokuje wydalenie smółki. Spieszy się, żeby zdążyć na przyjęcie kolejnego malucha (zwykle ma na to ok. 15 do 30 minut). Kocię musi zostać „odkorkowane” z przodu i z tyłu. Te czynności umożliwiają mu podjęcie samodzielnego oddychania bez ryzyka „zalania” układu oddechowego oraz przygotowują do przyjęcia pierwszego pokarmu – odżywczej i zabezpieczającej na start siary. Na koniec kotka musi tylko jeszcze urodzić i zjeść łożysko, odgryzając pępowinę w bezpiecznej odległości od brzusia.
39 stopni to temperatura życiowa. Niedojrzały układ nerwowy kocięcia nie pozwoli na jej samodzielne utrzymanie. Ogrzewanie, mycie i karmienie to obowiązki, które nie wypuszczają kotki z gniazda za prędko na dłuższe „polowanie”.
Czyściutki i suchy kociak nie widzi i nie słyszy. Porusza się pełzając. Jedynym w pełni rozwiniętym zmysłem w chwili przyjścia na świat jest węch. Drugim, wewnętrzny barometr kierujący do źródła temperatury. To wystarcza, żeby w świecie ciszy i ciemności rozpocząć walkę o przeżycie.
Na zdjęciu KAMA Rag-Bella*PL (RAG n) z maluszkami (druga doba życia).
