Matka natura wyposażyła kota w chwytne łapki zakończone pazurkami i ostre ząbki, i nawet Ragdoll, który w rankingach kociej zręczności nie jawi się mistrzem, to jako kocię (jak tylko pewniej stanie na łapkach i wygramoli się z gniazda) rozpoczyna treningi „polowania”.
Pazurki i ząbki mleczne są ostre jak igiełki. W większości Ragdolle nie wystawiają pazurków w zabawie, ale część z nich brykając chwyta „zdobycz”. Ćwiczone są wspinaczki na drapaki. Łapane zabawki - myszki. Bywa też, że celem polowania staje się nasze przedramię, czy dłoń. W chwili, gdy ją odruchowo cofniemy, kocię instynktownie wysunie pazurki. Żeby uniknąć „zadrapania” wystarczy tylko zatrzymać ruch. Pazurki znikną w poduszkach.
Podobnie rzecz ma się podczas krótkich, ale intensywnych rogdollowych „rajdów” po mieszkaniu. Na twardej, śliskiej podłodze wysuwanie paznokci nie gwarantuje przyczepności do podłoża. Ragdolle mocno pracując tylnymi łapami wchodzą z trudem w zakręt. Wygląda to dosyć pociesznie, jednak nie każda podłoga wychodzi z takiego „testu” bez zarysowań.
Podobnie rzecz wygląda, gdy w szaleńczym pędzie nasi koci „kamikadze” wchodzą w „lotny” wiraż na sofie bądź fotelu. Tam już jest jak „złapać” równowagę. Czy ślady pozostają? Bywa, że tak.
Dobrze jest dbać o właściwą długość kocich pazurków. Tylne łapy Ragdolla są ustawione bardziej „na palcach” z racji wyższego ułożenia kości miednicy względem barku i dzięki temu te paznokcie zazwyczaj są samoistnie ścierane. Manicure pazurków w przednich łapkach trzeba wykonać przynajmniej co dwa/trzy tygodnie.
Kiedy mają pojawić się zęby mleczne, malucha swędzą dziąsła. Zębów będzie 26: 12 siekaczy, 4 kły i 10 zębów przedtrzonowców. To wówczas zaczyna się niegroźne podgryzanie przez malucha w celu pozbycia się nieprzyjemnej dolegliwości.
Znowu ok. trzeciego miesiąca życia rozpoczyna się wymiana „ mlecznego garnituru ”. Bywa, że staje się on chwilowo, w przypadku kłów, podwójny. Wymiana uzębienia powinna zakończyć się po szóstym miesiącu życia. Warto w tym czasie podrzucać maluchom coś do gryzienia. Doskonale zdają egzamin suszone uszy królicze.
W związku z powyższym zapraszając kota do domu musimy wziąć po uwagę, że pomimo zapewnienia mu miejsc dedykowanych do zabawy, z których będzie korzystał (np. ostrzenie pazurków na drapaku jak i obgryzanie jego linek, noszenie zabawek różnego rodzaju i asortymentu), to również musimy zdawać sobie sprawę, że przestrzeń domu będzie gospodarowana wspólnie. Kot będzie chodził, skakał i biegał (nie tylko po podłodze) używając łap, które natura wyposażyła w pazurki. To musi być wkalkulowane w „ryzyko” posiadania kota. Natomiast, jeżeli nie chcemy mieć zarysowanej podłogi, tapicerki na meblach, czy kota na stole i myśl ta miałaby nas wpędzać w dyskomfort, to nie zapraszajmy kota do domu. Kot i mieszkanie bez skazy - tego się nie da pogodzić.
Lepiej może kupić rybki?
Na zdjęciu PIERIS Rag-Bella*PL/RAG a 03
