Myśl o zbliżającym się rozwiązaniu, przyprawia niejednego hodowcę o „ból głowy”. Wraz z nadchodzącym nieuchronnym, przygląda się z niepokojem coraz krąglejszej kotce. Niedobrze jest, gdy kotka nie przybrała stosownych rozmiarów i jak przybrała ponad miarę. Standardowo, przyszła ragdollowa mama nosi w brzuszku średnio pięć kociąt. Skrajne przypadki to jeden kociak, albo ponad siedem. Te skrajne ilości obarczone są możliwością zaistnienia komplikacji. W konsekwencji będących zagrożeniem życia dla kociej mamy i mających urodzić się maluchów.
Jeden płód może być zbyt wyrośnięty. Nawet jeżeli uda się kotce urodzić takiego „smoka”, to wydłużony czas, potrzebny dla wydania kocięcia na świat może być zbyt długi… i kociak może nie przeżyć. Taki maluch może też zaklinować się w drogach rodnych. W takim wypadku trzeba liczyć się z koniecznością interwencji chirurgicznej.
Przy ciąży mnogiej (średnio licznej), akcja porodowa zwykle przebiega sprawnie. Najtrudniej ma pierwszy kociak. Kolejne rodzą się co 20- 40 minut. Kotka żyjąca w domu i w relacji, pewniej czuje się w obecności opiekuna. Powiedzenie „rodzi jak kotka” nie zawsze jest adekwatne do przebiegu akcji porodowej. Bo bywają porody, kiedy nie jest ani łatwo, ani szybko, ani bez komplikacji.
Akcja porodowa częściej ma miejsce w nocy niż w dzień. W każdym bądź razie, gdy zbliża się newralgiczny moment trzeba być przygotowanym nie tylko na akcję standardową. Zaistniałe komplikacje mogą spowodować konieczność znalezienia się w środku nocy, w dyżurującej lecznicy.
W ostatnich dniach przed rozwiązaniem Boginka z trudem się poruszała. Duży brzuch, wyraźnie ją ograniczał. Było jej najzwyczajniej ciężko.
To była długa i wyczerpująca noc .
Poród rozpoczął się o 22 bólem, zamanifestowanym donośnym krzykiem kotki. Akcja porodowa zakończyła się o 5 rano. Koteczka na świat wydała dziewięcioro kociąt. Trzecie i czwarte kocię urodziło się martwe. Nieukrwione łożyska musiały się odkleić dużo wcześniej niż powinno było to nastąpić. Trudno ustalić przyczynę. Kotka znacznie wydłużyła czas porodu w tym miejscu. Pozostałe maluszki Boginka urodziła w tempie, już bez komplikacji, odpoczywając nieznacznie w przerwach.
Takie przykre chwile są częścią „puzli” hodowlanej układanki. Nie zdarzają się one często, ale jednak. I wtedy jest trudno, przykro i smutno. Pozostaje się z uczuciem bezsilności… Nie można nic.
To była trudna noc dla nas obu. W trakcie której, tylko doświadczenie, uważna obserwacja przebiegu porodu i zachowania kotki nie wymusiła niepotrzebnej wizyty w lecznicy. W pewnej chwili było jednak bardzo nerwowo. W razie komplikacji zawsze w odwodzie przygotowany jest transporter, samochód i wiadoma dyżurna lecznica.
Maluchy skończyły 14 dni. Są duże i pulchniutkie. Boginka dba o nie z matczyną czułością. Właśnie otwierają oczy.
Na zdjęciu jedno z kociątek.
